Posiedzenie knurowskiej Komisji Bezpieczeństwa

knurów

Film z posiedzenia knurowskiej Komisji Bezpieczeństwa, udostępniony na kanale youtube przez miastoknurow.pl.

Nie rozumiem tylko dlaczego artykuł jest na stronie www.miastoknurow.pl, a nie ma go na ich fanpage’u na Facebook’u o.O Chodzi o to, żeby temat rozszedł się po kościach?
 źródło: Knurów TV
 
Moje zdanie w sprawie kwestii poruszonych na tym posiedzeniu. Główna sprawa, którą poruszało dwóch radnych – nie jest istotą problemu kto ma rację, czy ojciec, czy strażnicy, co sam ojciec pokazał kilkukrotnie w swoich wypowiedziach, że nie uchylał się od rozmowy ze strażnikami, nie miał zamiaru uciekać, chciał tylko najpierw odprowadzić dziecko, by dziecko nie było świadkiem. Sednem tej całej afery, tak to nazwijmy, jest właśnie fakt, że czynności były prowadzone pod przedszkolem, w godzinie, kiedy jest tam pełno dzieci z rodzicami i widać to na filmie.
 
Kolejna rzecz – świadkowie są i to widać na filmie. Niestety, ale mieszkańcy się boją zeznawać i niejedna osoba mi już o tym mówiła. Przykro to pisać, ale mieszkańcy boją się zemsty ze strony mundurowych? Zeznając jako świadek, podajemy nasze dane i trafiają one do policyjnego systemu. Wielu ludzi wątpi w szczere intencje mundurowych i boi się odwetu. Dziwnie to brzmi, ale tak jest. Wystarczy popytać mieszkańców.
 
Słuchając dalej, bardzo zaintrygowała mnie odpowiedź przewodniczącego komisji chyba, bo twarzy nie było widać, kto głosi te słowa. Chodzi o odpowiedź w sprawie ocenienia 100m do przejścia. Mam rozumieć, że policjant czy strażnik jest nieomylny i ma miernik laserowy w oczach i może obywatelowi wystawić mandat za nieprzepisowe przechodzenie przez jezdnię i prawidłowo oceni czy to jest 100m? Dobrze rozumiem? A szary obywatel źle widzi i nie odróżnia +/- różnicy między 30 a 100 metrami? Na tej ulicy są trzy przejścia dla pieszych, z czego przy pierwszym nie ma znaku pionowego i ledwo je widać na jezdni, drugie jest +/- 150m dalej koło urzędu, a trzecie +/- 50m dalej przy ulicy Wilsona. Wg skali Google Maps, cała ul. Ogana mierzy +/- 300 metrów
Przechodząc między przejściami nie ma szans, żeby trafić na odcinek dłuższy niż 100m, o którym mowa w przepisach. Czy strażnicy prowadzili czynności po wyjściu z samochodu, czy po przejściu na drugą stronę… to jest kwestia ich słowo, kontra nasze. Pytanie również takie – co jest czynnością? Patrol też jest czynnością? Wg mnie tak. Czyli co? Mundurowi mogą zawsze przechodzić w godzinach pracy poza wyznaczonym przejściem? Bo tak ja rozumiem ten zapis. Zgadzam się z Panem Komendantem, że jeśli gonią kogoś w celu ujęcia, to wręcz powinni biec na skróty. Ale jeśli jest to rutynowy patrol porządkowy, to kultura, szacunek do przepisów i szacunek do mieszkańców nakazuje dawać przykład.
 

Nie podoba mi się fakt insynuowania przez kilku radnych, że poszkodowany ojciec zmanipulował wideo, by pogrążyć strażników. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że ojciec zaczął nagrywać dopiero w momencie użycia przez strażników, tzw. środków przymusu bezpośredniego. Insynuowanie manipulacji dźwiękiem itd. Przekleństwa? Ja usłyszałem aż jedno:


źródło: kanał prywatny

za to usłyszałem wielokrotny komunikat ojca w stronę strażników, że „tam” stoi jego dziecko. Cztery razy poszkodowany informował strażników, o tym, że na chodniku samotnie stoi jego dziecko, zanim użył wulgarnego słowa (nie słów, co sugerował radny na zebraniu). Szczerze? Też bym wybuchł gniewem, wiedząc, że moje dziecko jest bez opieki i patrzy jak dwóch obcych panów w mundurach siłowo mnie obezwładnia. Po dojściu do przedszkola, trzykrotnie poszkodowany dawał do zrozumienia strażnikom, że jest z dzieckiem. Zero reakcji ze strony strażników – przykre. Do tego na zebraniu komendant informuje, że z posiadanych przez niego informacji, poszkodowany nie był z dzieckiem.

Teraz wypowiedź, która poruszyła mnie najbardziej. Pani nie była świadkiem, ale wie wszystko. Wie, że strażnicy z całą pewnością nie kłamią, by chronić siebie. Insynuacja, że ojciec zostawił dziecko by zagadać do strażników. Jedyne co wypada napisać, to to, by ta pani wybrała się w godzinach 7.45-8.15 pod przedszkole na ul.Ogana i zobaczyła, że żadne dziecko nie biega tam samo o tej godzinie. Każde jest prowadzane za rękę. To, że do tej pani nikt się nie zgłosił, nie świadczy o tym, że informacje podawane w innych mediach są nieprawdziwe lub że takowych informacji nie ma, a słuchając wypowiedzi tej pani, nie dziwię się, że nikt do niej nie przyszedł. To normalne że 4-letnie dziecko płacze, bo to dziecko. Ręce mi opadły. Dziecko wielu rzeczy nie rozumie. Otóż szanowna pani się myli, bo dziecko rozumie bardzo wiele rzeczy, a już na pewno rozumie, gdy ktoś robi krzywdę bliskim mu osobom, jak matka, ojciec, czy rodzeństwo i dziadkowie.

Niedopatrzeniem jest też fakt, że nie ma świadków, choć w materiałach medialnych świadkowie są. Niedopatrzeniem jest to, że ocenia się całą sytuację przez pryzmat filmu z komórki. Nie zwraca się w ogóle uwagi na to, że panowie weszli do przedszkola i prowadzili interwencję w przedszkolu. Nie wiem, czy to leży w kompetencjach strażników. Istotny jest też fakt, że z przedszkola, z tego co wiem, poszkodowany był wyprowadzany stosownych chwytem, którego użyli strażnicy. Sam widziałem, jak prowadzili z nim rozmowę w przedszkolu i poszkodowany kilkukrotnie mówił do strażników, że wezwał policję i czeka na patrol policji. Sam widziałem, jak prowadzili go chodnikiem od bramy przedszkola w stronę pojazdu straży miejskiej, stosując chwyt obezwładniający, a poszkodowany oporu nie stawiał.

Na koniec – logika radnych, że słowo funkcjonariusza jest ważniejsze od słowa obywatela. Że funkcjonariusz ma prawo do tego czy tamtego, a obywatel nie ma. Z całym szacunkiem do tych dwóch panów starszych ode mnie, ale właśnie przez takie podejście mamy funkcjonariuszy, którzy psują wizerunek policji i straży miejskiej, którzy myślą, że są ponad prawem. Z powodu takiego myślenia, mamy funkcjonariuszy, którzy pozwalają się przekupić. Prawo działa wobec wszystkich tak samo. To, że mundurowy ma zapewnioną nietykalność przez prawo, nie oznacza, że może wg własnego widzimisię naruszać nietykalność obywatela.

Mimo wszystko współczuję strażnikom, bo są wykorzystywani do brudnej roboty i pewnie zbyt słabo finansowani, by robić te czynności lepiej. Myślę, że władze miasta powinny poważnie pomyśleć nad tym, by straż miejska interweniowała wobec kierowców tylko wtedy, gdy ich źle zaparkowany pojazd stwarza realne zagrożenie na drodze lub chodniku, aż do momentu gdy panujący nam drugą kadencję prezydent, wespół z radnymi Knurowa, rozwiąże problem miejsc parkingowych, chociażby w częściowy sposób, przez ściganie wraków stojących na parkingach, a także szyldów reklamy mobilnej, które też zajmują miejsca parkingowe często. Zawsze kilka wolnych miejsc więcej.

Możesz zostawić odpowiedź, lub śledzić ten wątek.

Leave a Reply


Powered by WordPress, GamesWorld Theme by WordPress Themes Gallery, spolszczenie i modyfikacje gouombek